piątek, 11 września 2015

027. Nikomu nie powiem

    Skończyłam jeść, wypiłam resztę wcześniej nalanego soku. Odniosłam naczynia do kuchni. Już miałam pójść do piwnicy, ale przypomniałam sobie, że pluskwa nadal jest w moim pokoju. Wróciłam się po nią i teraz na luzie udałam się do sali konferencyjnej, znajdującej się pod ziemią.
    Dzięki urządzeniu, które przywiózł Nick namierzyliśmy Blacka. Trwało to ponad godzinę, ale byłam z nas dumna.
    Razem z chłopakiem wyszłam z piwnicy. Mieliśmy zamiar pójść na spacer po mieście, ale zadzwoniła jego siostra. Niestety musiał wracać do domu.
- Pamiętaj, że możesz na nas wszystkich liczyć. Jak będziesz potrzebować pomocy to dzwoń. - Przytulił mnie na pożegnanie i wyszedł z domu.
    Było już około godziny 12, ale postanowiłam się przebrać i pójść pobiegać. Z tą myślą udałam się do sypialni. Założyłam na siebie czarne szorty oraz biały top sportowy. Z szafy wyjęłam buty do bieganie, które po chwili znalazły się na moich stopach. Do telefonu podłączyłam słuchawki i zbiegłam na dół.
- Idę biegać! Wrócę za godzinę! - Zatrzasnęłam za sobą drzwi i udałam się w stronę parku.
    Gdy dobiegłam do wybranego przez siebie celu nie zatrzymywałam się. Muszę wreszcie odzyskać pełną formę. W pewnym momencie na kogoś wpadłam, ale całe szczęście, że się nie przewróciłam.
- Uważaj jak biegniesz, Edwards. - Usłyszałam przy swoim uchu głos Nialla.
- Czy ty zawsze musisz próbować popsuć mi humor? - Odsunęłam się od niego i ponownie zaczęłam biec.
- Po prostu uwielbiam wkurzać ludzi, a w szczególności ciebie. - Zaczął jechać za mną na rowerze.
- Nie spodziewałam się, że używasz takie pojazdy jak ten. Wydawało mi się, że jeździsz tylko samochodami, w ostateczności motorem. - Odezwałam się po chwili ciszy, siadając na ławce.
- Jak widać wcale mnie nie znasz.
- Nie miałam okazji, żeby to zrobić.
- Może kiedyś ci się uda.
- Może. - Podniosłam się i ruszyłam w drogę powrotną, zostawiając Nialla samego.
    Po dotarciu do domu wzięłam prysznic i ubrałam się w to, co rano. Do wieczora pomagałam Rossowi naprawiać samochód. Nieźle tamten kutas rozwalił tył. Około 21 wróciłam do pokoju i po wieczornej toalecie położyłam się spać.

*Miesiąc później*


    Przez ostatnie tygodnie nie działo się nic ciekawego. Tradycyjnie w piątki ścigałam się. W między czasie Ross szkolił naszych ludzi. Black wyjątkowo nie wychylał się, ale ja wiedziałam, że to cisza przed burzą.
    Już jutro jest wigilia, które wszyscy mamy spędzić razem w domu Perrie. Przez ostatnie dni chodziłam szczęśliwa, ponieważ dzisiaj przylatują moi rodzice. Razem z nimi również z Europy przylecą rodziny przyjaciół mojej kuzynki. Oczywiście oprócz rodziny Zayna, bo dowiedziałam się, że jest muzułmaninem. Mimo to mulat będzie jutro razem z nami podczas kolacji. Ross i Lily postanowili spędzić ten czas w rodzinnym domu, dlatego już wczoraj złożyliśmy sobie życzenia i wymieniliśmy prezentami. Jednak z ich otwarciem postanowiłam poczekać do poranka po Wigilii.

*Luty*


    Święta minęły nam w bardzo przyjemnej atmosferze. Dawno się tak dużo nie śmiałam. Sylwester spędziłam razem z Perrie i naszymi przyjaciółmi. Zauważyłam, że nasza grupa bardzo się do siebie zbliżyła. W dodatku zaczęłam się dogadywać z Horanem, co było dla mnie dużym zdziwieniem.
    Od pewnego czasu zauważyłam dziwne zachowanie Louis'ego, Eleanor oraz Harry'ego. Niestety nikt z nich nie chciał mi powiedzieć, ale ja i tak się dowiem, o co chodzi.
    Zamknęłam szafkę, w której zostawiłam książki i udałam się jak najszybciej w stronę sali od hiszpańskiego. Mijając wnękę pod schodami usłyszałam głos Eleanor. Jak najciszej udałam się w tamtą stronę. Kiedy lekko się wychyliłam, zobaczyłam dziewczynę całującą się z jakimś chłopakiem. I na pewno to nie był Louis. El musiała mnie zauważyć, bo od razu się od niego odsunęła.
- Vic to nie tak jak myślisz.
- Właśnie ja nie wiem, co mam myśleć.
- To ja was lepiej zostawię same.
    Całkiem zapomniałam o obecności tamtego chłopaka. Dopiero, kiedy się odwrócił zobaczyłam, że to Max z przeciwnej klasy. Kiedy zostałyśmy same, usiadłam pod ścianą i się o nią oparłam.
- Vic, ja... Ja nie zdradziłam Louis'ego, jeśli o tym myślisz.
- A co to według ciebie było!? - Zdenerwowałam się, kiedy usłyszałam te słowa wychodzące z jej ust. - Louis o wszystkim wie. - W tym momencie mnie zatkało. O co tutaj chodzi? Jednak zanim zdążyłam się o cokolwiek zapytać, Eleanor ponownie się odezwała. - Tak naprawdę to nigdy nie byłam jego dziewczyną. Jakiś rok temu poprosił mnie, żebym ją udawała.
- Ale dlaczego?
- Jak sądzisz, jakby zachowywali się inni, gdyby wiedzieli, że on ma chłopaka? - Tego się nie spodziewałam, ale domyślam się, o kogo chodzi.
- Czy to Harry?
- Tak. Są razem ponad dwa lata. Przez ten cały czas udawali przyjaciół, bo nie chcieli słyszeć komentarzy na ich temat
- Rozumiem.
    Do końca tej lekcji siedziałyśmy tam w ciszy. Nawet po dzwonku żadna z nas się nie ruszała. Po prostu obie siedziałyśmy i myślałyśmy. Dopiero pojawienie się Louis'ego w towarzystwie Harry'ego wyrwało nas z letargu. Wystarczyło jedno spojrzenie Tomlinsona. Wiedział, że ja wiem.
- Nikomu nie powiem. - Podniosłam się z ziemi i otrzepałam spodenki. Zabrałam plecak i udałam się pod salę, gdzie miałam kolejną lekcję.
    Do końca dnia zastanawiałam się czy mogłabym jakoś pomóc tamtej trójce. Mimo wszystko są oni moimi przyjaciółmi i nigdy ich nie zostawię.

Nie wiecie jak bardzo się myliłam...


____________

    WRESZCIE NAPISAŁAM! Już niedługo zacznie się wszystko wyjaśniać, dlatego mam nadzieję, że mogę liczyć na komentarze. Planuje również drugą część tego ff. Nawet mam już tytuł i zarys fabuły.
    No cóż, miłego wieczoru x

7 komentarzy:

  1. Super napisane! :D
    Oby tak dalej

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne
    Bardzo szybko leci akcja
    Ale rozumiem ze to specjalnie
    Czekam na wyjaśnienia co do fabuly
    Życzę weny i do następnego

    OdpowiedzUsuń
  3. długo oczekiwany post, ale mega warto. rozdział świetny ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  4. kiedy następny ,właśnie nikola ;)

    OdpowiedzUsuń